anima
103. 2009-10-24

Strumień życia zmienny, myśli ścigają się z czasem...
Sporo czasu upłynęło od kiedy byłem tu poraz ostatni. Znudzony patrząc w monitor przypomniałem sobie że gdzieś kiedyś miałem coś takiego jak blog ;) Szperając w zakamarkach swojej przerysowanej głowy - przypomniałem sobie adres. 5 minut prób z hasłem iiii... jestem.
Pozmieniało się troszeczkę, może trochę bardziej dorosły, może i mniej niż wcześniej, nie wiem, nie mi to oceniac. Nim zacząłem pisac notkę poczytałem trochę wcześniejszych i komentarze do nich. Byłem dziecinny, czy dalej jestem - ocenicie sami. Jakiś trzykropeczek stwierdził w którymś z komentarzy że do wojska się nie nadam. Otóż byłem. 9 miesięcy na zadupiu gdzie bociany startowały pionowo, a wszyscy chodzili w plamiakach. Żołnierska wioska. Co przeżyłem to moje, kolejny bagaż doświadczeń do kolekcji tych już zdobytych. Po powrocie kolorowo nie było, szukanie pracy, jednej, drugiej, po dordze zrobione prawo jazdy, odkładanie na auto, i kolejna praca, ta już obecna. Lubię to co robię i chyba to jest najważniejsze...
Może niebawem znów się odezwę...


102. 2008-03-08

Nerwówka w pracy, cały dzień bez fajek, bez sianka z zaliczek, a cały dzień roboty. Od 7 do 17 w pracy w sobote, niezbyt fajny motyw, ale terminy gonią. Było by dłużej, ale pożarłem sie z szefem. Poprosiłem żeby kupił fajki, odburkną że nie ma ochoty i czasu. Łazi, gapi sie, nic nie robi a czasu nie ma. Powiedziałem że jest sobota późne popołudnie, i też nie mam czasu i ochoty siedzieć w robocie i zapierdalać jak debil za jakieś grosze, bo mógłbym robić co innego... Spakowałem sie i poszedłem. Jakiś czas później zadzwoniłem że chce wypłate, bo potrzebuje kasy, ewentualnie moge do niego podjechać i sam sobie wziąść równowartość... rano w pracy stwierdził że nie ma kasy a tymczasem dochodzi godzina 21.20 a ja mam swoją "dwutygodniówke" w kieszeni. Jacy Ci ludzie potrafią być fałszywi. O wszystko trzeba się dopominać. I niekiedy trzeba odejść od przyjętych standardów grzeczności żeby dostać to co nam się należy. Cóż, cieszy mnie tylko to ze nie siedziałem tam z nimi do 21.


101. 2008-02-29

Jakś czas temu zaprzestałem pisanie ze względu na brak weny, ale uważam że czas już przerwać milczenie. Z ważniejszych spraw jakie wydażyły się do tej pory to kilkukrotna zmiana praca w poszukiwaniu tej właściwej, powołanie do czynnej służby wojskowej na 6 maja, kilka gratisowych kolczykow (warga, język) zmiana image i odrobinę inny styl. Obecnie non stop jestem zabiegany, nie mam czasu na nic, praca od poniedziałku do soboty, w niedziele dorabiam na giełdzie, wieczorem jestem zbyt zmęczony na cokolwiek... Pełnoletniość to nie jest najfajniejszy moment w życiu człowieka... Tak naprawdę do momentu osiągnięcia tego magicznego wieku, który pokrył się z wydaleniem mnie z liceum, nie zdawałem sobie sprawy z tego jak trudne może być życie dorosłego człowieka... Myślałem że ich egzystencja opiera się głównie na chodzeniu do pracy, ewentualnie czasami wypadach gdzieś ze znajomymi. Tymczasem życie jak zwykle kopie w najmniej odpowiednich momentach, tak i teraz pokazało mi że mój punkt widzenia tylko częściowo pokrywał się z prawdą... Bo i owszem egzystencja opiera się na chodzeniu do pracy, ale przez to moje problemy nie zniknęły... Tydzień w tydzień, systematycznie w sobote zachlewam pałe z okazji okazji, tłumacząc sobie że to po ciężkim tygodniu. Zdaję sobie sprawę że tak nie powinno być, ale trudno jest powiedzieć nie ludziom z którymi wiąże się twoje życie. Od małolata z nimi sie bujałem, motałem krzywe akcje, lewe interesy, a obecnie wtórujemy sobie również przy butelce... I o dziwo boje sie że pewnego pięknego dnia oni sobie pójdą i zostanę sam...


100. 2007-12-28

Mały jubileusz, 100 notek napisanych, dlatego uważam że powinno być odrobinę poważnie. Wiele się zmieniło, momentami na lepsze, chwilami na gorsze, ale nic tak gwałtownie żeby poprzestawiać mi życie. Znalazłem inną pracę, hobby, dalej nie mam szczęścia do kobiet (sic.) , słucham tej samej muzyki, i tak samo mam wyjebane na 90% rzeczy które mnie dotyczą a mało obchodzą. Spędzam momentami ponad 16-17 godzin na dobę poza domem, w sumie rzadko w nim bywam. Śpie, jem, instaluje sie na kompie. Czasem zdaża mi sie przegiąć z alkoholem, może troche więcej palę niż wcześniej, ale w grucie żeczy pozostałem dalej tą samą osobą. Mimo że niektórzy mnie nie poznają. Ale skoro tak jest to znaczy że nigdy mnie nie znali.

Chciałbym podziękować wszystkim tym z których pomocą omijałem do tej pory wszystkie fałszywe pyski, tym dzięki którym jestem tym kim jestem, i robię to co robię. Bo chcociaż nie wszystkim się to podoba, to właśnie dzięki wpływowi tych osób kształcił się mój charakter który właśnie w ten sposób stał się jedyny i unikalny, a ja dorosłem w świecie przepełnionym chamstwem i nienawiścią.

"to właśnie dzięki nim odnoszę zyski

omijam wszystkie fałszywe pyski

i duchowo rosnę chociaż finansowo niski"


99. 2007-10-15

sporo czasu mnie nie było, poprostu nie miałem ochoty pisać. Ale skoro już jestem, opiszę co mniej więcej działo się przez ten czas:

Od 10 sierpnia zacząłem nową pracę-skłądam konstrukcje stalowe :) Czyli najczęściej regały wysokiego składowania w halach fabrycznych. Praca całkiem fajna, z tym że sporo czasu zajmują dojazdy na miejsce. No i nigdy nie wiem kiedy pojadę do roboty :D

Dalej utrzymuje się passa braku szczęścia do dziewczyn, najpierw jedna z którą byłem półtora miesiąca mnie zdradziła, później zerwała ze mną po 3 tygodniach druga, a wczoraj od koleżanki którą poznałem w klubie usłyszałem że jej się nie podobam i nic teges.


Również wczoraj po kinder party na które wybrałem się tak ot dla zabawy dostałem wpierdol od 7 nafuranych typów, którym nie spodobało się to że mam długie włosy. Mam rozciętą głowę od zapalniczki, obite żebra i wargę rozjebaną butem. A itak czuję wyższość nad tą bandą skurwieli, bo ja byłem sam, ich było 7. Widocznie bali się wyjść na solo.

Jak coś mi się przypomni dopiszę w następnej notce :)


98. 2007-08-31

Czasami życie robi nam różne świństwa, innym razem trudno jest przewidzieć następstwa tego co robimy. Ja momentami mam już dość całej tej gmatwaniny międzyludzkich relacji i uczuć. Zadziwiające ile w życiu człowieka może zmienić kilka piw. Po alkoholu dużo łatwiej przychodzi nam zrobienie czegoś, czego potem możemy żałować. Możemy popełnić tyle błędów, że sporo wody w rzece upłynie, zanim uda się to odkręcić. Na pijanego człowieka na każdym rogu czają się niebezpieczeństwa, których naogól niezauważamy, począwszy od chodnika, który może znienacka zaatakować nasze plecy gdy mocniej powieje, a skończywszy na fałszywych ludziach którzy czają się wszędzie, i upatrują ofiar do swych niecnych celów. Sporo niebezpieczeństw czaić się też może w klubach które kojarzą nam się raczej z dobrą zabawą. Ale nie każdy wyskok na imprezę kończy się dobrze. Poczynając od tego że możemy stracić pieniądze i telefon, zamroczeni alkoholem, a skończywszy na bliskiej nam osobie która dowie się co robiliśmy, uważając to za dobrą zabawę. Tak więc niejednokrotnie wcale nie jest tak jakbyśmy chcieli. Bo życie to  największa dziwka.

Natchniony przez A.


97. 2007-07-15

Wejherowska city. Moim znajomym ktoś wyjebał 3 telefony. Były w jednej torbie. Koło niej nie siedział nikt obcy. W swoim gronie. Zginął też telefon mojej dziewczyny, przez co nie będę miał z nią kontaktu. Bardzo mi się to niepodoba. I te telefony jeszcze wrócą. A złodziej ukradł ostatnie telefony w swojej karierze. Bo takich rzeczy się nie robi.


96. 2007-07-08

Pierwsza razem spędzona noc. Wprawdzie z przyzwoitką w postaci kumpla który leżał kilkadziesiąt centymetrów dalej, aczkolwiek było fajnie. Wypad pod namiot na ryby na nockę. Z Anusią, Daniem, Lisim i Kuną.Anusia miała pierwotnie zamiar wrócić na noc do domu, ale zdecydowała się zostać. Lisi z Daniem całą noc polowali na śniadanie, my zaś spaliśmy, niespaliśmy, oni widzieli biegające lisy, mimo że nic nie pili. Nie było by w tym nic dziwnego że namiot był rozbity nad Odrą, niedaleko parku szczytnickiego. A nad ranem ognisko i smażone rybcie :) A potem zawody wędkarskie, odwiedziny mojego dziadka, piwko i powrót do domu. Było bardzo fajnie, liczę na powtórkę :) kC


95. 2007-06-24

Zawsze za wszelką cenę dążę do tego co chcę mieć. Chamstwo za chamstwo, nienawiść za neinawiść, przyjaźń za przyjaźń, miłość za miłość. I tak już będzie. Nie liczy się nic pozatym.


94. 2007-05-20

Jeszcze nie tak dawno temu symbolem dorosłości dla mnie były wypady spontan total ze znajomymi, melanże na osiedlu, biby i tym podobne klimaty.

Teraz symbolem dorosłości jest krew pot i łzy jakie wylewam z siebie by osiągnąć to co chcę mieć.Bo kasa to nie cel. To środek do celu.

Za kilka lat symbolem dorosłości będzie to na co teraz zaczynam pracować.Jak się życie potoczy, czy założę rodzinę, czy w pogoni za pieniądzem popadnę w rutynę, nie wiem. Czas pokaże.


Symbole i dążenia z wiekiem się zmieniają.

Natchniony przez N.

Qui cesse d'etre ami ne l'a jamais été


e-blogi.pl by zymzym - zymzym.info
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]